login     hasło

Wywiad: Urszula Iwicka

2010-03-10 17:24:44

Polityk, dyrektorka jednego z inowrocławskich sanatoriów, od niedawna właścicielka restauracji. Krótko mówiąc: pasjonatka pracy.



fot. JŚ

Czy od zawsze wiedziała Pani czym chce się zajmować w życiu? Kim chciała Pani być będąc małą dziewczynką?

- Chciałam być lekarzem lub prawnikiem. Cóż za rozbieżność, prawda? Ale tak właśnie było. Do dziś z ogromną estymą podchodzę do lekarzy, jest to niesamowicie piękny zawód. Jednak nie zawsze decydujemy o własnym losie. Marzeniem mojego taty było, żebym pracowała w biurze. Był tym bardzo zdeterminowany. Dlatego na egzamin wstępny do szkoły średniej wybrał się ze mną (trochę było mi wstyd). Chciał po prostu dopilnować, żebym nie zapisała się do Liceum Ogólnokształcącego. Tym oto sposobem skończyłam technikum ekonomiczne- a trudno po tym zdawać na medycynę. Nie ubolewam nad tym oczywiście i niczego nie żałuję. Trochę mi żal, że nie jestem lekarzem. Prawnikiem jestem z zamiłowania- uwielbiam prawo.

Angażuje się Pani w politykę i oprócz tego prowadzi własny biznes? Jak udaje się to pogodzić?

- Jeśli chodzi o mój własny biznes, to w tej działalności dopiero raczkuję. Jestem w tzw. żłobku gospodarczym. Uważam, że nie powinno być różnicy pomiędzy prowadzeniem własnej działalności gospodarczej, a kierowaniem firmą, której nie jest się właścicielem. Jestem jedynie bardziej ostrożna przy wydatkowaniu nie swoich środków pieniężnych, czyli tych publicznych. Moje pieniądze to moje ryzyko, decyzje na temat służbowych wydatków zajmują mi trochę więcej czasu. Jeśli chodzi o porównanie sfer, które zostały poruszone w zadanym pytaniu- polityka i biznes. Chciałabym zaznaczyć, że poruszam się nie tylko w tych dwóch sferach- chociaż są one bez wątpienia bardzo ważne dla mnie. Udzielam się również w dziedzinie kultury, gdzie skupiam się na propagowaniu artystów- amatorów, bo zawodowcy sobie poradzą. Bardzo hołubię tradycje historyczne. Moja rodzina była zaangażowana w Powstanie Wielkopolskie. Inną sferą, ale to już z racji obowiązków służbowych, jest ochrona zdrowia. Nie chciałabym tu mówić o pogodzeniu, a raczej ich łączeniu. Nie są to dziedziny sprzeczne ze sobą. Sądzę, że można odpowiedzialnie sprawować funkcje w obu tych sferach. Wręcz uważam, że dobrze jest angażować się w politykę, bo zna się mechanizmy powstawania prawa. Można przez to trafniej i szybciej podejmować decyzje. Pozytywny ich skutek przekłada się na ogólny wynik firmy czy działalności samorządowej, w której nadal działam i funkcjonuję.

A jakie były początki? Zaczynała Pani od działalności samorządowej?

- Oczywiście najpierw była praca zawodowa. Po Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, zaczęłam pracę w ówczesnym Narodowym Banku Polskim. Dopiero z biegiem lat, łagodnie wchodziłam w sferę samorządową i polityki… Jak już mówiłam- ciężko to rozgraniczyć.

Czy łatwo jest być inowrocławską businesswoman?

- Jaka ze mnie businesswoman? (śmiech) Przez całe swoje życie zawodowe wykonuję z pełną odpowiedzialnością, determinacją, a przede wszystkim pasją, przypisane mi obowiązki. Jestem z pewnością pracoholiczką, ale czy businesswoman?

Mężczyźni twierdzą, że są lepszymi kierowcami. A Pani jak radzi sobie za kółkiem?

- Mam nadzieję, że nie zostałam o to zapytana tylko dlatego, że jestem blondynką? Faktycznie, mężczyźni tak twierdzą. Natomiast statystyki wykazują, że mniej wypadków spowodowanych jest przez kobiety. Uważam, że nie powinno się wydawać ocen przez pryzmat płci- płeć nie powinna być wyznacznikiem w żadnej dziedzinie. Albo się jest dobrym, albo nie- nie tylko za kierownicą, mam tu na myśli wszystkie sfery i dziedziny życia. A czy ja jestem dobrym kierowcą? Należałoby o to zapytać mojego ubezpieczyciela. Jednak przy ubezpieczaniu samochodu przysługują mi wszystkie ulgi.

Czy znajduje Pani czas na hobby? Jeśli tak, jakie?

- Nie ubolewam nad tym, że nie mam zbyt wiele czasu wolnego. Ogromnym szczęściem jest, jeśli praca, którą wykonujemy jest naszą pasją. Dlatego moje hobby to przede wszystkim praca.

Jeśli jednak znajdzie Pani chwilę wolną to...?

- Dumnie pełnię funkcję „Babi”. Tak na moje życzenie nazywają mnie moje wnuki- Anastazja i Nikodem. Czytam im bajki, gramy w koszykówkę, siatkówkę, wygłupiamy się. Właśnie z nimi mogę się odstresować i odprężyć. Dzieci są wspaniałe, nieskażone. Nie ma w nich jeszcze tej komercji i wyrachowania. Nie ma nic piękniejszego od więzów krwi i miłości drugiego pokolenia. Mojej córce mówię, że rodzice są od wychowywania, a dziadkowie od rozpieszczania.

Czy lubi Pani zwierzęta? Ma Pani jakieś zwierzę w domu?

- Chyba nie ma człowieka, który nie lubiłby zwierząt, przecież to nasz gatunek. Natomiast uważam, że istnieje kwestia bania się ich. Na przykład, ja osobiście lubię lwy i inne drapieżne zwierzęta, ale się ich boję. Są ludzie, którzy mają zwierzęta w domu, a znęcają się nad nimi. Czyli to, że je mają wcale nie musi świadczyć o tym, że je lubią.

Czy uważa się Pani za kobietę sukcesu? Jeśli tak- to z czego jest Pani najbardziej dumna? Jeśli nie- to co jeszcze chciałaby Pani osiągnąć?

- Sukces dla każdego oznacza coś innego, jest to pojęcie względne. Każdy jest kowalem własnego losu. Moje życie w niczym nie różni się od życia innych ludzi. Jest w nim smutek i radość. Jestem przekonana, że każdy, kto stawia przed sobą określone cele, konsekwentnie i z determinacją dąży do ich osiągnięcia- odniesie sukces. Do tego dochodzą oczywiście pracowitość i upór. Każdy może realizować się i samorealizować. Nie mówię tu tylko i wyłącznie o sukcesach na wielką skalę. Ja jestem zadowolona ze swojego życia. Nie mówię, że osiągnęłam już wszystko. Przy mojej energii i z moimi pomysłami, jestem przekonana, że nie starczy mi czasu na ich realizację, bo musiałabym żyć 250 lat.

Z czego jest Pani najbardziej zadowolona w życiu?

- Nie da się tego ani zmierzyć, ani zważyć. Jednak najbardziej cenię sobie to, że otaczają mnie dobrzy ludzie. To, że jestem rozpoznawalna w Inowrocławiu i odnoszę pewne sukcesy, jest zasługą otaczających mnie przez całe lata osób życzliwych i oczywiście wyrozumiałej rodziny.

Rozmawiała Joanna Śliwczyńska

Komentarze internautów [6]:
2010-07-14 15:10:42
rałs

2010-03-29 07:33:46
Płatny parking pod szpitalem dzierżawiony przez firmę zięcia :)

2010-03-28 21:19:00
PaniJoanna redaktor przedstawiając panią dyrektor nie pisze czy chodzi o sanatorium "ENERGETYK", pani dyrektor nie wspomina o mężu tylko o córce. Wypowiedzi nie do końca szczere i prawdziwe. Czy pani należy do SLD jak napisano, że jest też pani politykiem, co dla miasta i jch mieszkańców pani dokonała. Pozdrawiam i przepraszam za dociekliwość.

2010-03-14 11:35:29
Nie zapomnajmy o parkowaniu pod szpitalem.

2010-03-12 07:38:13
Tylo pogratulować. Nie znam Pani Iwickiej osobiście ale słyszałam wiele pozytywnych opinii.Jest wiele tak przedsiębiorczych kobiet w mieście tylko mało się o nich pisze. W dobie dyskusji n/t parytetów dla kobiet na listach wyborczych, Pani Iwicka jest przykładem ich bezzasadności.

2010-03-11 09:20:33
Miałam przyjemność pracować pod skrzydłami Pani Iwickiej. Tytan pracy, bardzo wymagająca w stosunku do siebie, czym budzi powszechny szacunek. Nadal wspominam kulturę pracy i stosunków między ludzkich bez względu na pozycję.Takich szefów jest bardzo mało, a w obecnych czasach unikat. Pozdrowienia i życzenia dużo zdrowia dla Pani Dyrektor

zaloguj się lub jeśli nie masz konta zarejestruj się aby dodać komentarz.

Portal internetowy Ino-online.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść prezentowanych opinii. Użytkownik dokonujący wpisu na łamach portalu, może ponieść za jego treść odpowiedzialność cywilną bądź karną.
Wywiad: Magdalena Budrewicz
2010-05-22 11:09:27
Jest wiceprzewodniczącą Młodzieżowej Rady Miejskiej, aktywnie działa w teatrze, ma mnóstwo zainteresowań i osiągnięć w szkole. Inowrocławianką.pl maja jest 18-latka, Magdalena Budrewicz. Uwielbia Francję, teatr, muzykę, fotografie. Jak sama przyznaje ma również "bzika" na punkcie książek.
Nowa marka kosmetyków w Inowrocławiu
2010-05-16 23:10:57
Nazwa pochodzi od nazwiska Amerykanina Sama Brocato, który otworzył w 1976 roku swój pierwszy salon fryzjerski w Luizjanie. W swojej pracy Brocato sugerował się przede wszystkim indywidualnym podejściem do klientów, którzy odwiedzali jego salon. Opierając się na ich opiniach i sugestiach, stworzył linię kosmetyków, które wkrótce przyniosły mu wielką sławę.
Kobieta plus pieniądze - idealna para?
2010-04-19 19:35:50
Często słyszę, że "pieniądze szczęścia nie dają", "najważniejsze jest być dobrym człowiekiem", "bogaci to złodzieje" "biednemu zawsze wiatr w oczy" itd.
Doskonała sylwetka na lato
2010-04-18 15:41:58
Dieta Cambridge może być niezłym sposobem na doskonałą sylwetkę na lato.
Trendy w makijażu
2010-04-18 15:39:06
W tym roku każda z nas znajdzie coś dla siebie. Zarówno panie, które nie chcą przysłonić swojej naturalności- dla nich tak zwany "nude", jak i te, odważniejsze, dla których makijaż jest wyzwaniem- bowiem powraca make up w stylu lat 80-tych.
Wywiad: Natalia Kaczmarczyk
2010-03-31 23:56:30
- Zawsze znajdę czas na śpiewanie! Mogę nawet wstać o północy i z chęcią pojechać na próbę - mówi Natalia Kaczmarczyk, janikowianka, a u nas inowrocławianka kwietnia.
Wywiad: Urszula Iwicka
2010-03-10 17:24:44
Polityk, dyrektorka jednego z inowrocławskich sanatoriów, od niedawna właścicielka restauracji. Krótko mówiąc: pasjonatka pracy.